sobota, 2 grudnia 2017

dwa piętra

dzisiaj schodziłam powoli, trzymałam się poręczy
patrząc prosto przed siebie
bo to pomaga na błędnik
ale oczy i tak próbowały uciekać
do kropek, cętek i plam


piątek, 1 grudnia 2017

remont klatki (schodowej)

zwierzęta skubią trawę, szukają robaków
rozgryzają drobne kości, żeby wyssać szpik
jest zupełnie cicho, tylko śmierdzi mokrą sierścią

zabawne -
własnie dzisiaj zdjęto ze ścian farbę i tynk
zbiegam ze schodów, wstrzymując oddech



wtorek, 28 listopada 2017

szarpie

być może jestem zwierzęciem z ostrymi zębami,
skóra na grzbiecie porusza mi się jak kotu;
staram się czuwać, ogarniać litery i zdania,
ale nagle szarpie moją ręką mięsień
odpowiedzialny za iskanie, za ucieczkę w zarośla za
skok nad
przecinek ustawia się
niechętnie






piątek, 24 listopada 2017

pod kocem

Jeśli kładę się pod kocem i zaczynam czytać książki dla dzieci, które przed laty redagowałam dla wydawnictwa Nasza Księgarnia, i to te pogodne i miłe, to znaczy, że jestem w kiepskiej formie psychicznej i fizycznej. Infekcja, przepracowanie i różne trudne przeżycia ostatnich dni, nawracające poczucie, że jestem beznadziejna i się nie nadaje do niczego i nie podołam. Pewnie gdzieś tam źródłowy brak akceptacji dla siebie. Czytam, zapadam się i ta słodka rzeczywistość wydaje mi się bardziej realna niż ja sama.